Tokenizacja i token - czym są i jakie mają zastosowanie?

Razem ze stopniowym upowszechnianiem i adaptacją kryptowalut do użytkowania w życiu codziennym popularność zdobywa również tokenizacja.  Osobiście o tokenizacji usłyszałem dobre kilka lat temu. Jako inwestor zwykle jestem, jednak ostrożny i temat odłożyłem na półkę z napisem: “może kiedyś”.  Mam wrażenie, że ten dzień właśnie nadszedł. Potencjał bowiem drzemiący w tokenach jest mam wrażenie nieograniczony. 

W dzisiejszym wpisie postaram się skupić głównie na prawnych aspektach tokenizacji. Nie omieszkam dodać, jednak od siebie komentarza kryptoinwestora laika. Za takiego jeszcze się uważam i dalej uczę się tokenów, dlatego osoby siedzące w temacie od dawna proszę o wyrozumiałość.

Czym jest tokenizacja?

Na pewno nie będzie dla Ciebie zaskoczeniem jeżeli napiszę, że tokenizacja nie ma żadnej legalnej definicji. Próbę zdefiniowania tego zjawiska podjęła się Komisja Nadzoru Finansowego (roboczo KNF – będzie tu sporo o nich, dlatego zapamiętaj proszę ten skrót). W dużym skrócie jest to organ sprawujący nadzór nad rynkiem finansowym. Rzeczony organ zdefiniował tokenizację w jednym ze swoich stanowisk (Stanowisko Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie wydawania i obrotu kryptoaktywami) w następujący sposób:

zjawisko wykorzystania DLT (technologia rozproszonej bazy danych) w celu odzwierciedlenia dobra/aktywa w postaci tokenu wskazującego uprawnienia/obowiązki powiązane z pierwotnym aktywem (tokenizacja wtórna), bądź też w celu wykreowania tokenów nierozerwalnie połączonych z nowo stworzonym dobrem/aktywem (tokenizacja pierwotna)

Jest to wg mnie definicja jak najbardziej poprawna. Osobiście jednak wolę trochę ją uprościć, za co pewno blockchainowi puryści mogliby mnie wychłostać. Wg mnie tokenizacja łączy w sobie dwa atrybuty:

  • aspekt digitalizacji/cyfryzacji czegoś. Tym czymś jest może być aktywo (majątek trwały – ruchomości, nieruchomości, ale również wartości niematerialne takie jak np. licencje), ale również zobowiązania 
  • aspekt wykorzystania do tego technologii blockchain
Szczególnie ten drugi aspekt ma swoją ogromną zaletę, o czym jednak nieco później.

Czym jest token?

Token również nie ma swojej legalnej definicji. Uznaje się, że jest to pewna umowna jednostka rozliczeniowa, skupiająca w sobie pewne uprawnienia. Token można nabyć, można sprzedać. Można realizować również prawa z tokenu. Ciężko jest również prawnie scharakteryzować token, który co do zasady może pełnić różne funkcje.

Uznaje się, że niektórym tokenom najbliżej do znaku legitymacyjnego. Cytując jeden z komentarzy (E. Gniewek, P. Machnikowski (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Wyd. 10, Warszawa 2021), który wyjaśniaczy jest ów znak legitymacyjny:

dokument dłużny, którego wystawienie wywołuje dwa skutki dla zasad wykonania zobowiązania. Po pierwsze, dłużnik może bez popadnięcia w zwłokę powstrzymać się ze spełnieniem świadczenia, dopóki wierzyciel nie zwróci mu dokumentu lub nie udostępnieni go w celu pozbawienia mocy prawnej w sposób zwyczajowo przyjęty (co jest cechą wszystkich kwalifikowanych dokumentów dłużnych). Po drugie, jeżeli dłużnik spełni w dobrej wierze świadczenie do rąk osoby legitymowanej treścią dokumentu, zwolni się ze zobowiązania nawet wtedy, gdy osoba ta okaże się nieuprawniona.

Podobnie mniej więcej (podkreślam to słowo) jest z tokenami. 

Pamiętajmy jednak, że wszystko zależy od funkcji, rodzaju danego tokena. Jeżeli  dany token spełnia ustawowe definicje uznania go za papier wartościowym – takim właśnie papierem wartościowym będzie.  Pozostaje wówczas jeszcze kwestia oceny czy to konkretne kryptoaktywo będące papierem wartościowym nie będzie wymagało od “emitenta tokenu” spełnienia dodatkowych wymagań.